Wywiad z Julią Adrianowską (Warszawski Klub Kolarski)
Julia Adrianowska (Warszawski Klub Kolarski) - jedna z najlepszych specjalistek młodego pokolenia w kolarstwie górskim. W zeszłym roku dominowała w rywalizacji młodziczek, od tego sezonu dzielnie walczyła w rywalizacji juniorek młodszych.
- Witam , sezon zakończony, jak się regenerujesz po tym sezonie?
J.A - Okres regeneracji jest już dawno za mną. Roztrenowanie to taki czas, w którym możemy sobie pozwolić na inne aktywności fizyczne niż rower, a to lubię najbardziej. Miałam okazję wystartować w biegach przełajowych i pograć trochę w piłkę ręczną, którą uwielbiam. Przede wszystkim odpoczęłam też psychicznie.
- To był Twój pierwszy sezon w kategorii juniorek młodszych, byłaś w "10" na OOM, jak Ty sama oceniasz ten rok?
J.A - Najbardziej cieszę się z tego, że nauczyłam się w końcu przegrywać. Cały ten sezon był świetną lekcją dla psychiki, co na pewno zaprocentuje w przyszłości. Kiedy w zeszłym roku zaczynałam przygotowania do kolejnego sezonu, liczyłam na trochę lepsze wyniki. Niestety nie wszystko poszło tak jak trzeba, ale szybko się pozbierałam i od połowy maja walczyłam o punkty na olimpiadę, a moim celem na OOM było ukończenie w pierwszej dziesiątce. Ostatecznie olimpiadę ukończyłam na 9 miejscu , z czego jestem zadowolona. Po całym sezonie pozostaje mały niedosyt, ale po prostu na tyle było mnie stać.
- W nowym sezonie będziesz starszą w swojej kategorii, jakie masz plany na nowy sezon? w jakie wyścigi celujesz?
J.A - Przede wszystkim celuję w OOM i przygotowania do olimpiady będą kluczowe. Będę pojawiać się na wyścigach w Polsce, mam też nadzieję, że uda się wystartować na Pucharze Czech. Co będzie dalej, to zobaczymy, plany są ambitne ;)
- Wystartowałaś w tym roku na tzw: Mistrzostwach Europy MTB juniorek młodszych, jak wspominasz rywalizacje na tych zawodach?
J.A - Dzięki mojemu klubowi i zaangażowaniu wielu osób, w tym roku pojechałam już po raz drugi na Mistrzostwa Europy do austriackiego Grazu. Tam rywalizacja stoi na bardzo wysokim poziomie i pomimo tego, że zamykałam stawkę, wiele się w Austrii nauczyłam. Organizatorzy przygotowali po raz kolejny bardzo wymagające trasy, a pogoda była bardzo zmienna, co na pewno nie ułatwiało jazdy. Pomijając już sam aspekt wyścigu, tworzyliśmy tam świetną ekipę, której bardzo dziękuję za ten tydzień razem!
- W kolarstwie często mówi się o dopingu, jak Ty się odnosisz właśnie do sprawy dopingu w kolarstwie?
J.A - Sport uczy przede wszystkim przegrywania i myślę, że osoby, które stosują doping aby być lepszym, po prostu nie potrafią przyznać się do porażki i nie zasługują na miano prawdziwego sportowca.
- Kolarskie marzenie?
J.A - Trudno powiedzieć. Marzę o tym, żeby jazda na rowerze zawsze sprawiała mi frajdę, a treningi nie były pracą, a sposobem na życie, żebym czerpała z tego wszystkiego przyjemność. Niestety tego mi czasami brakuje.
- Ulubiony wyścig?
J.A - Ciekawe pytanie. Biorąc pod uwagę miejsce, jest to Boguszów, w którym odbywało się już wiele wyścigów. Trasy przygotowane przez zawodników z Wałbrzycha zawsze dają dużo frajdy, a organizacja stoi na bardzo wysokim poziomie. To sprawia, że zawsze bardzo chętnie przyjeżdżam do Boguszowa.
- Jak się mają sprawy transferowe? zostajesz w Warszawskim Klubie Kolarskim?
J.A - Jasne, że zostaję! Bardzo się cieszę, że mogę być częścią tak wspaniałej ekipy.
- Dziękuję za rozmowę, zdrowia i sukcesów.
J.A - Dziękuję bardzo!
- Witam , sezon zakończony, jak się regenerujesz po tym sezonie?
J.A - Okres regeneracji jest już dawno za mną. Roztrenowanie to taki czas, w którym możemy sobie pozwolić na inne aktywności fizyczne niż rower, a to lubię najbardziej. Miałam okazję wystartować w biegach przełajowych i pograć trochę w piłkę ręczną, którą uwielbiam. Przede wszystkim odpoczęłam też psychicznie.
![]() |
| Fot: Adam Bremer |
J.A - Najbardziej cieszę się z tego, że nauczyłam się w końcu przegrywać. Cały ten sezon był świetną lekcją dla psychiki, co na pewno zaprocentuje w przyszłości. Kiedy w zeszłym roku zaczynałam przygotowania do kolejnego sezonu, liczyłam na trochę lepsze wyniki. Niestety nie wszystko poszło tak jak trzeba, ale szybko się pozbierałam i od połowy maja walczyłam o punkty na olimpiadę, a moim celem na OOM było ukończenie w pierwszej dziesiątce. Ostatecznie olimpiadę ukończyłam na 9 miejscu , z czego jestem zadowolona. Po całym sezonie pozostaje mały niedosyt, ale po prostu na tyle było mnie stać.
- W nowym sezonie będziesz starszą w swojej kategorii, jakie masz plany na nowy sezon? w jakie wyścigi celujesz?
J.A - Przede wszystkim celuję w OOM i przygotowania do olimpiady będą kluczowe. Będę pojawiać się na wyścigach w Polsce, mam też nadzieję, że uda się wystartować na Pucharze Czech. Co będzie dalej, to zobaczymy, plany są ambitne ;)
- Wystartowałaś w tym roku na tzw: Mistrzostwach Europy MTB juniorek młodszych, jak wspominasz rywalizacje na tych zawodach?
J.A - Dzięki mojemu klubowi i zaangażowaniu wielu osób, w tym roku pojechałam już po raz drugi na Mistrzostwa Europy do austriackiego Grazu. Tam rywalizacja stoi na bardzo wysokim poziomie i pomimo tego, że zamykałam stawkę, wiele się w Austrii nauczyłam. Organizatorzy przygotowali po raz kolejny bardzo wymagające trasy, a pogoda była bardzo zmienna, co na pewno nie ułatwiało jazdy. Pomijając już sam aspekt wyścigu, tworzyliśmy tam świetną ekipę, której bardzo dziękuję za ten tydzień razem!
- W kolarstwie często mówi się o dopingu, jak Ty się odnosisz właśnie do sprawy dopingu w kolarstwie?
J.A - Sport uczy przede wszystkim przegrywania i myślę, że osoby, które stosują doping aby być lepszym, po prostu nie potrafią przyznać się do porażki i nie zasługują na miano prawdziwego sportowca.
- Kolarskie marzenie?
J.A - Trudno powiedzieć. Marzę o tym, żeby jazda na rowerze zawsze sprawiała mi frajdę, a treningi nie były pracą, a sposobem na życie, żebym czerpała z tego wszystkiego przyjemność. Niestety tego mi czasami brakuje.
![]() |
| Fot: OiPFoto.com.pl |
J.A - Ciekawe pytanie. Biorąc pod uwagę miejsce, jest to Boguszów, w którym odbywało się już wiele wyścigów. Trasy przygotowane przez zawodników z Wałbrzycha zawsze dają dużo frajdy, a organizacja stoi na bardzo wysokim poziomie. To sprawia, że zawsze bardzo chętnie przyjeżdżam do Boguszowa.
- Jak się mają sprawy transferowe? zostajesz w Warszawskim Klubie Kolarskim?
J.A - Jasne, że zostaję! Bardzo się cieszę, że mogę być częścią tak wspaniałej ekipy.
- Dziękuję za rozmowę, zdrowia i sukcesów.
J.A - Dziękuję bardzo!




